Na początku, mała dygresja – z uwagi na szybkość sporządzanych notatek, czasem zdarzy nam się pisać bez polskich znaków. Z góry przepraszamy wszystkich językowych purystów ;)

4 listopada 2014, godzina 14:30, Góra Borkowska – jupi :) nareszcie wyruszamy…

Ale cofnijmy się kilka tygodni wcześniej, kiedy to po ochłonięciu z weselnych wygibasów i całym związanym z tym zamieszaniem zabraliśmy się na dobre za przygotowania do wyjazdu – zakupy, odwiedziny, szczepienia, formalności :) (P.S. ciekawe jak te nasze zakupy sprawdzą się w boju? – nowy namiot na razie daje radę)

IMG_7836.JPG

Stwierdziliśmy optymistycznie, że chcemy wyruszyć około połowy października, tak aby zdążyć jeszcze przed zimową aurą na trasie do Turcji. Ponieważ dalej chcemy podążać przez Iran, Pakistan aż do Indii postanowiliśmy przed wyjazdem załatwić jeszcze wizy – turecką, indyjską i pakistańską. Z pierwszą nie było problemu. Wszystko załatwia się przez internet, płaci kartą, a wizę drukuje samemu.

Wiza indyjska – ehh to temat wydawałoby się prosty, aczkolwiek nam udało się go nieco skomplikować. Wizy te załatwia się przez warszawską firmę („jedyną właściwą”) BLS International Visa.

Cała procedura trwać ma ok 7-10 dni, wg informacji na ich stronie. 9 października przygotowaliśmy wszystkie dokumenty – aplikacje, „spreparowane bilety lotnicze – dzięki KLM ;)”, potwierdzenie przelewu i paszporty. Ponieważ nie uśmiechało się nam jechanie do Warszawy, postanowiliśmy wysłać je w przesyłce poleconej, priorytetowej i wartościowej – Pocztą Polską.

Dzwoniąc kilka dni później do firmy BLS otrzymuje informacje, że paszporty są, ale dopiero w tym dniu będą przekazane do ambasady, a wizy gotowe będą za 6 dni. (Ok damy radę – to tylko kilka dni poślizgu). Mijają dni a na stronie gdzie można sprawdzić status wniosku nadal „no record” :(.

Dzwonie po raz drugi (jest 21 października)… Pan sprawdza po nazwisku i numerze paszportu. „Nie mamy Państwa paszportów, ale jest tu takie awizo z 10 października, bo my awiz z braku czasu nie odbieramy” … Hmm no to mamy problem. Gdzie są nasze paszporty ? Jedziemy na pocztę, bo oczywiście nie mieliśmy ze sobą nr. przesyłki.. W międzyczasie pan z BLS idzie na pocztę i potwierdza to, co i nam udało się ustalić. Przesyłka jest, była awizowana już 2 razy, ale jest uszkodzona banderola zabezpieczająca i dlatego listonosz jej nie dostarczył bezpośrednio… Ehh.

Udaje nam się ustalić z pocztą, że pan odbierze tę przesyłkę mimo uszkodzenia i następnego dnia nasze dokumenty lądują w ambasadzie. Jest 24 października. Na czwartek 30 wizy mają być gotowe do odbioru. Są na piątek…

Tym razem decydujemy się na odbiór przez firmę kurierską DHL – znana i rzetelna (tak nam się wydawało). Kuriera zamawiam o 11:00 w piątek. Ma czas do 17:00, aby odebrać nasze paszporty w BLS. Dostaje numer zamówienia i podaje jeszcze swój numer tel. w razie problemów. Przesyłkę chcemy odebrać sami, z sortowni DHL w Niepołomicach. Zostajemy jednak na Wszystkich Świętych w Polsce i ruszamy w poniedziałek rano…

Poniedziałek rano (przed wyruszeniem do sortowni), sprawdzam kontrolnie czy nasza przesyłka tam jest… A tu zonk.. Odbiór przesunięty na 3.11. Dzwonie do DHL, a pani stwierdza , że kurier „nie miał czasu odebrać naszej przesyłki”. Pytam zatem, czemu nikt mnie o tym nie poinformował, a konsultantka stwierdza, że w takich przypadkach kurier próbuje kontaktować się z nadawcą, a nie zamawiającym…. What?! Jesteśmy pewni, że do firmy BLS się nie dodzwonili, bo trzeba ok. 20 prób, aby ktoś odebrał.

Przesyłka zatem jest na wtorek i właśnie wtedy 4.11 wyruszamy (z dwutygodniowym poślizgiem).

IMG_1035.JPG

One thought on “Do trzech razy sztuka – czyli wyruszamy

  1. Haaaa nareszcie sie coś pojawiło :-)
    Wszystkie te przygody z wyjazdem to tylko na szczęście w dalszej podróży :-D
    Ale wszystko fajnie a my nadal nie wiemy gdzie aktualnie udało Wam sie dotrzeć :-P
    Update please.
    Pozdrawiamy

Comments are closed.